Miejsce ma znaczenie. Czyli, dlaczego lubię fotografować w plenerze
- Jarosław i okolice.
Kiedy ktoś pyta o najlepsze miejsce na sesję zdjęciową w okolicach Jarosławia, nie zawsze mam jedną, gotową odpowiedź. I bardzo dobrze. Bo nie wierzę, że istnieje jedna „najpiękniejsza miejscówka”, do której trzeba pojechać, żeby zrobić dobre zdjęcia. Gdyby tak było, wszyscy fotografowalibyśmy w tym samym miejscu.
A ja zdecydowanie wolę szukać własnych kadrów.
Dlatego podczas sesji plenerowych w Jarosławiu, Przemyślu i okolicach chętnie wychodzę poza utarte ścieżki. Lubię parki, ale równie mocno lubię kawałek dzikiej łąki. Lubię stare miejskie kamienice, ale potrafię zatrzymać się przy zwykłej polnej drodze. Lubię lasy Radawskie, wysokie trawy, kwitnące dzikie rośliny i miejsca, które nie zostały stworzone z myślą o fotografii. Właśnie tam często dzieją się najciekawsze rzeczy.
Nie szukam idealnego tła. Szukam miejsca, które coś wnosi
Plener w okolicach Fortu IXa „Przy Krzyżu” w Ujkowicach
Podczas fotografowania interesuje mnie nie tylko to, co znajdzie się za Wami. Patrzę na światło. Na porę dnia. Na to, jak porusza się trawa. Na kolory. Na przestrzeń, w której można swobodnie spacerować. Na miejsca, w których można na chwilę zapomnieć, że przed nami stoi aparat.
Dlatego miejsce wybieram również pod konkretną osobę.
Inny plener zaproponuję parze, która marzy o spokojnym spacerze wśród zieleni, inny rodzinie z małymi dziećmi, a jeszcze inny osobie, która chce bardziej artystycznych, miejskich zdjęć.
Miejsce nie powinno dominować nad człowiekiem. Powinno mu pomagać być sobą.
Parki w Jarosławiu, Przemyślu, Zarzeczu, Przeworsku, Sieniawie – kiedy chcemy trochę zieleni, ale bez wyjeżdżania daleko
Sesja zdjęciowa w Parku w Zarzeczu
Park to jeden z tych wyborów, które sprawdzają się w wielu sytuacjach. Jest zieleń, są drzewa, alejki i miejsca, w których można zwolnić. Możemy zrobić kilka zdjęć w ruchu, później zatrzymać się na chwilę, przejść kawałek dalej i wykorzystać zupełnie inne światło.
Lubię też to, że park nie narzuca jednej historii. Może być tłem dla rodzinnego spaceru. Może pasować do sesji dla pary. Może sprawdzić się podczas sesji ciążowej albo indywidualnej.
I co ważne – nie trzeba być osobą, która „umie pozować”. Właściwie wolę, kiedy nie umiecie. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie Wasz prawdziwy sposób bycia niż perfekcyjna poza.
Pola, łąki i miejsca, które znam dzięki rolnikom
Plenerowa, kobieca sesja ciążowa w polu rzepaku.
To jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w swojej pracy. Dzięki współpracy z rolnikami mam możliwość poznawania przestrzeni, których prawdopodobnie nie znalazłabym, szukając po prostu w Google Maps. Poznaję też ciekawych ludzi.
Pola, miedze, polne drogi, samotne drzewa, fragmenty łąk, stare zabudowania gospodarcze. Czasem jadąc przez takie miejsce, można pomyśleć: „No dobrze, ale co tu właściwie fotografować?”.
A potem przychodzi odpowiednie światło.
I nagle okazuje się, że wystarczy kilka metrów wysokiej trawy, kawałek nieba i osoba, którą chcę sfotografować. To właśnie takie miejsca lubię najbardziej. Nie są wymuskane, nie są przygotowane. Nie wyglądają jak scenografia.
Są prawdziwe.
I chyba dlatego tak dobrze pasują do fotografii, którą lubię tworzyć.
To też właściwe miejsce by podziękować wszystkim rolnikom za życzliwość, miłą współpracę i możliwość realizacji moich zdjęć na Waszych polach. Wasza gościnność i otwartość sprawiają, że możemy tworzyć wyjątkowe materiały – ogromnie to doceniam.
Dzikie trawy i polne kwiaty, lasy – moje małe fotograficzne odkrycia
Sesja ciążowa na nieużytkach w Jarosławiu
Dzikie miejsca mają w sobie coś wyjątkowego. Chyba dlatego tak dobrze pasują do fotografii, którą lubię tworzyć.
Mam słabość do miejsc, które trochę wymykają się spod kontroli. Do wysokich traw. Drobnych kwiatów. Chaszczy. Nieidealnych ścieżek. Roślin, które rosną tam, gdzie same sobie wybrały miejsce.
W fotografii dają niesamowitą możliwość stworzenia miękkiego, naturalnego kadru. Trawy potrafią zasłonić fragment sylwetki, stworzyć pierwszy plan, poruszyć się na wietrze. Kwiaty dodają koloru, ale nie odciągają uwagi od osoby fotografowanej. I nie potrzebuję całej ogromnej łąki. Czasami wystarczy jej niewielki fragment.
To jedna z rzeczy, które chciałabym pokazać osobom szukającym fotografa w Jarosławiu lub jego okolicach: nie zawsze trzeba szukać miejsca, które wszyscy już znają. Czasami warto znaleźć swoje.
Lasy – kiedy potrzebujemy oddechu
Są też dni, kiedy najlepszym pomysłem jest po prostu las.
Lasy np. Radawskie szczególnie lubię za to, że pozwalają na zupełnie inną fotografię niż otwarte pole czy miejska przestrzeń. Jest ciszej. Zieleń jest bardziej miękka. Światło przesącza się między drzewami, a wszystko wokół tworzy naturalną głębię.
To świetne miejsce na spokojną sesję dla par, rodzinną sesję zdjęciową czy bardziej intymny portret.
Ale las daje mi też coś jeszcze. Nieco mniej bodźców. Podczas sesji bardzo często po kilku pierwszych minutach przestajecie zwracać uwagę na aparat. Zaczynacie po prostu iść, rozmawiać, śmiać się albo być blisko siebie.
A wtedy zaczyna się ta część fotografowania, którą lubię najbardziej.
Sesja w mieście Jarosław, Przemyśl, Przeworsk.
Sesja plenerowa w Przemyślu
Jarosław – warto patrzeć trochę uważniej
Często nie zauważamy ciekawych miejsc dlatego, że są zbyt blisko. Mijamy je codziennie i jakoś tak przestają być dla nas interesujące.
A fotografia zmienia sposób patrzenia.
Nagle zwykła brama robi się interesującym elementem kadru. Stara ściana daje piękne tło. Schody prowadzą wzrok. Cień na budynku tworzy ciekawy kontrast. Podczas takich miejskich sesji w Jarosławiu lubię trochę pochodzić.
Nie chcę przywiązywać się do jednego punktu. Wolę spacer, podczas którego po drodze znajdujemy zdjęcia.
Przemyśl – stare mury zamiast kolejnego „ładnego tła”
Kiedy myślę o fotografii w Przemyślu, od razu przychodzą mi do głowy stare budynki, kamienice, drzwi, bramy, schody i wszystkie te drobne elementy architektury, które można łatwo minąć bez zwracania na nie uwagi.
A ja lubię właśnie takie rzeczy.
Nie potrzebuję, żeby za fotografowaną osobą znajdował się spektakularny budynek.
Czasem ciekawa faktura ściany albo stare drzwi wystarczą, żeby zdjęcie dostało zupełnie inny charakter.
Dlatego Przemyśl jest dla mnie ciekawą alternatywą dla klasycznej sesji w naturze.
Możemy zrobić zdjęcia bardziej miejskie, surowe i trochę nostalgiczne. Możemy połączyć architekturę ze spacerem. Możemy też przejść z miejskiej przestrzeni w bardziej zielony zakątek.
I właśnie ta różnorodność bardzo mi odpowiada.
A jeśli nie masz pojęcia, gdzie zrobić sesję?
To naprawdę nie jest problem.
Właściwie wcale nie oczekuję, że przed napisaniem do mnie będziecie mieć wybraną lokalizację, godzinę i plan na każde zdjęcie.
Od tego jestem ja.
Możecie powiedzieć mi tylko, czego szukacie: „Chcemy dużo zieleni.” „Marzą nam się zdjęcia w wysokich trawach.” „Wolimy coś bardziej miejskiego.” „Nie chcemy typowej sesji.” „Chcemy zdjęcia, które wyglądają jak spacer, a nie jak pozowanie.”
I na tej podstawie możemy znaleźć odpowiednie miejsce.
Mam swoje sprawdzone przestrzenie, ale lubię też odkrywać nowe. Szczególnie wtedy, kiedy miejsce ma potencjał, którego jeszcze nie wykorzystaliśmy.
Najlepsza miejscówka? Ta, w której zapominacie o aparacie
Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze czuję się w fotografii plenerowej.
Nie chodzi mi o samo „ładne tło”.
Chodzi o stworzenie przestrzeni, w której można być razem.
Może to być park w Jarosławiu. Pole, które znam dzięki zaprzyjaźnionemu rolnikowi. Dzika łąka pełna traw. Lasy Radawskie. Stara kamienica w Przemyślu. Uliczka, którą mijaliśmy dziesiątki razy.
Miejsce jest tylko początkiem.
Reszta dzieje się pomiędzy Wami.
Dlatego jeśli szukacie fotografa w Jarosławiu, Przemyślu lub okolicach i nie macie jeszcze pomysłu na miejsce sesji – nie musicie.
Napiszcie mi, jaki klimat Wam się podoba. Resztę możemy wymyślić razem.
